sobota, 10 października 2026

About Pyrenean Shepherds

 These are articles that I wrote for my website more than 10 years ago. There were written a bit "tongue in the cheek" and emphasised the negative traits of the breed - but that doesn't mean they are not true.

Bad reasons to get a Pyrshep

  • because La/ Le/ Evo/ Brava/ any other Pyrshep doing great in agility is SOOO cool,
  • because I don't want a Border Collie or a Sheltie or whatever,
  • because I want to be succesful in agility,
  • because it's cool to have a rare breed,
  • ...

Good reasons to get a Pyrshep

  • you are totally insane, or
  • you really know and love the breed - their looks, their sensitivity, their nervous energy, their crazy ideas, their smarness, their barking... (ok, you don't have to LIKE it but at least be able to tolerate it) and you're convinced that you can fulfill its needs, love the dog to the end of his/ her life and be happy together :). 

Pyrshep horror stories

Somehow most of this stories will be about Vigo or Evo :P, but believe me, every Pyshep is capable of this :). 

 

1. As a puppy, Vigo slept 4 hours a day. Literally. Ok, sometimes he took an additional 5-minute nap now and then but that was mainly in order to lull me into momentary  lack of vigilance and get into some mischief. He barked for 19 hours and destroyed valuable things for the remaining hour.

 

2. Pyrshep can eat just about ANYTHING. Evo ate a living beetle, huge piece of cloth, half the jar of lard, Flaszek eats poo, Vigo ate a huge piece of sponge, styrofoam, some fluffy toys (without chewing), lots of LEGO blocks and I could go on and on and on. 

 

3. As some of the things Pyrsheps swallow are not edible at all, they frequently vomit and they chose best possible places (like your pillow) and moments (like when your friend, who doesn't like dogs visits you for the very first time) to do so.

 

4. They bark. A LOT. They bark when they are happy. They bark when they are scared. They bark when they are excited (and they get excited easily). They bark when they are home alone and they miss you (and they like to be with you all the time). They bark when they see something strange. They bark when they see something familiar. And so on. 

Underneath you'll find a video with SOUNDTRACK (turn your speakers...eee... on?), but for now just imagine some of the following situations:

- you come back from work/ party really late at night. Your very vigilant Pyrshep hears you when you're two blocks away and wants to point you the right way, so what does he/she do? Yes, it barks. LOUDLY.

- you have just put your baby to sleep, which took you 40 minutes of singing lullabies and now you're looking forward to that 1 hour of free time, during which you intend to check your e-mail or Facebook or do laundry or whatever, when your Pyrsheps sees a sparrow flying by the window and... you guessed right. He/ she barks, the baby cries, you use some bad language and so on. 

- you get into hotel and manage to convince the owner that your dog is really nice and well-behaved so they allow you to stay with dog. And then your Pyrsheps comes through the door, sees that creepy rubber plant that clearly wants to get you and well, barks his/her head off.

 

5. Pyrsheps love rollling in smelly things. Once Olga was at agility seminar with Vigo. The seminar was outdoors, there was no running water nearby. After the seminar she decided to walk the dogs before putting them in the car and Vigo rolled in cow's shit and smeared it all over himself.... Imagine a 7-hour drive from Warsaw to Wrocław with open windows, dog in the crate in the back seat and the penetrating smell of cow's shit. Another time Vigo rolled in some long-dead animal, also just before getting into the car and then Olga got stuck in a traffic jam...\

 

6. Pyrsheps love to kiss you (French kiss) and cuddle, which is usually cute, unless you add that to point 2 (Pyrsheps eat just about anything) and point 4 (Pyrsheps love rolling in smelly things). Also, they tend to sleep on you or very close to you, which is cool, but sometimes makes it difficult to find any place in bed for yourself. 

 

7. Pyrsheps STEAL. It's not ordinary stealing, they are masters of crime. They will climb everywhere like cats, they will sqeeze into the tiniest hole, they would open zippers (the smart ones) in your bags, pockets etc or just eat the bag or the pocket with whatever is in it, they would get your sandwich the moment you blink... you get the idea. 

 

To be continued. 

 

Silke Lange's post on Pyrsheps

Silke Lange is the owner of du Mourioche kennel, she bred Babou, father of Brava's litter, as well as Silvia Trkman's Le, who became Agility World Champion 2015 in medium, which of course caused another wave of interest in Pyrsheps. 

With Silke's permission, I copy her post about pyrsheps:


To all of you who ask for a Pyrshep now - When you buy a pyrshep you get a pyrshep. Not a potential world champion. When you love this breed with all of its crazyness, when you are able to create a fantastic bond to your dogs, love them the way they are, see everything with them just as fun, train them every day (and no, I don´t talk about daily agility training!), have a sense for dogs as yourself were a dog and can run and handle like a world champion - then, but only then, you have a very small chance to become world champion one day. When you are eager to get an agility champion - you will fail.
To get an exceptional "agility" dog you must be an exceptional trainer. Please think about this before you all run to pyrsheps now - it wouldn´t be fair to your dog otherwise.

O owczarku pirenejskim

Obydwa kopiowane niżej teksty powstały wiele lat temu na moją stronę internetową, niestety od jakiegoś czasu strona nie chce się otwierać i wyskakuje komunikat, że połączenie nie jest bezpieczne, dlatego przenoszę je tutaj, żeby nie zginęły ;). Z założenia pisane były raczej humorystycznie, co nie znaczy, że nie są prawdziwe. Z założenia też skupiały się raczej na wadach / trudnościach, więc też nie należy uznawać, że są to psy, które mają wyłącznie wady, natomiast uważam, że faktycznie bywają trudne. 

Z nowości podrzucam też link do mojej rozmowy z Magdą Łęczycką właśnie na temat owczarków pirenejskich: Owczarki pirenejskie - zwinne, szybkie psy do agility? Opowiada Olga Kwiecień



Złe powody, żeby sobie sprawić pyrka


  • bo La/ Le/ Evo / Brava lub jakikolwiek inny pyrek, który wymiata w agility jest TAAAAAKI super,
  • bo nie chce mieć bordera ani sheltie albo czegoś tam,
  • bo chcę wygrywać w agiilty,
  • bo fajnie jest mieć psa rzadkiej rasy,
  • ...

 

Dobre powody, żeby chcieć pyrka

  • jest się kompletnie nienormalnym, albo
  • naprawdę zna się i kocha tę rasę: kundlowaty wygląd, nerwową energię, wrażliwość,  zwariowane pomysły, inteligencję, szczekanie (no dobra, szczekania nie trzeba zaraz lubić, wystarczy tolerować) oraz jest się przekonanym, że jest się w stanie sprostać jej potrzebom i żyć z pyrem szcześliwie do końca życia.

Pyrkowe horrory

Dziwnym trafem większość tych historii jest o Vigo lub Evo - ale możecie nam wierzyć: każdy pyrek jest do tego zdolny. 

 

1. Jako szczeniak, Vigo sypiał 4 godziny na dobę. Dosłownie. Czasem strzelał sobie dodatkową pięciominutową drzemkę regenerującą, ale miało to na celu głównie uśpienie mojej czujności i zrobienie kolejnego przekrętu. Przez pozostałe 20 godzin na dobę szczekał lub niszczył cenne przedmioty. 

 

2. Pyrek potrafi zjeść WSZYSTKO. Evo zjadł żywego żuka, wielką szmatę, pół słoja smalcu i uwielbia kołki rozporowe, Flaszek je kupy, Vigo zjadł gąbkę wielkości ludzkiej dłoni, pluszowe zabawki (w całości), dużo klocków Lego i możnaby tak wymieniać bez końca. 

 

3. Z racji tego, że część rzeczy, które pyrki zjadają, wcale nie jest jadalna, często wymiotują i zawsze wybierają w tym celu najlepsze możliwe miejsce (na przykład środek poduszki) i najlepszy moment (na przykład gdy po raz pierwszy przyjdzie w odwiedziny przyjaciółka, która nie lubi psów).

 

4. Pyrki szczekają. DUŻO. Szczekają, gdy są szczęśliwe. Szczekają, gdy się czegoś boją. Szczekają, gdy są podekscytowane (pyrki są podekscytowane z natury). Szczekają, gdy są same w domu i tęsknią (a lubią być ze swoim właścicielem przez cały czas). Szczekają, gdy widzą coś nieznanego. Szczekają, gdy widzą coś znanego. I tak dalej.

Poniżej filmik poglądowy (włącz głośniki... chyba).




Teraz gdy masz niejakie pojęcie o szczekaniu pyrków, wyobraź sobie następujące sytuacje:

- wracasz z pracy lub imprezy do domu naprawdę późno w nocy. Twój czujny pyrek słyszy Cię, gdy jesteś dwie ulice dalej i boi się, żebyś nie zabłądził. Co więc robi? Tak, szczeka. GŁOŚNO.

- właśnie udało Ci się uśpić dziecko i dzieszysz się, że masz godzinę wolnego, w trakcie której zamierzasz sprawdzić e-maile, obrobić farmę na fejsie, zrobić pranie czy cokolwiek tam lubisz robić w wolnym czasie. I wtedy właśnie pyrek dostrzega przelatującego za oknem wróbla i co robi... tak właśnie. Szczeka. Bachor ryczy, Ty klniesz na czym świat stoi i tak dalej.

- przyjeżdżasz do hotelu i przekonujesz właściciela, że Twój pies jest naprawdę grzeczny. A potem wchodzisz ze swoim pyrkiem, który dostrzega w korytarzu bardzo niebezpieczną sztuczną roślinę i szczeka tak, że szyby z okien lecą. 

 

5. Pyrki tarzają się w śmierdzących rzeczach. Vigo kiedyś wytarzał się w krowim placu na semi agility, które odbywało się w szczerym polu, gdzie nie było bieżącej wody. Wyobraź sobie 7-godzinną podróż z Warszawy do Wrocławia ze śmierdzącym pyrkiem w klatce na tylnym siedzeniu i otwartymi oknami. Innym razem wytarzał się w padlinie tuż przed podróżą na plac treningowy, tyle że właśnie wtedy utkwiliśmy w korku...

 

6. Pyrki kochają całować (z języczkiem) i przytulać się, co jest słodkie, o ile właśnie nie zjadły czegoś dziwnego (patrz pkt. 2) lub nie wytarzały się w czymś śmierdzącym (patrz pkt. 4). Kochają też spać bardzo blisko właściciela, przez co czasem nie ma on miejsca we własnym łóżku, by się obrócić.

 

7. Pyrki kradną. I nie są to zwykłe kradzieże. Pyrki są mistrzami zbrodni. Potrafią wleźć wszędzie niczym koty, przecisną się przez najmniejszą szczelinę, otwierają zamki w torbach i kieszeniach (te mądre, inne po prostu zjadają całą kieszeń wraz z zawartością), wyrywają kanapkę z ręki w chwili gdy mrugniesz i tak dalej. Są bezczelne, sprytne i pozbawione skrupułów. 

 

Ciąg dalszy bez wątpienia nastąpi. 

 

 

Post Silke Lange

Silke Lange jest hodowczynią owczarków pirenejskich (hodowla du Mourioche). Wyhodowała wiele wspaniałych psów, między innymi Babou, ojca miotu Bravy, jak również należącej do Silvii Trkman Le. Silvia z Le wygrały w tym roku Mistrzostwa Świata Agility, co oczywiście spowodowało kolejną falę fascynacji owczarkami pirenejskimi i maili z pytaniami o szczeniaki.


Poniżej kopiuję (za zgodą autorki) post Silke z jej FB:


Do wszystkich, którzy teraz pytają o owczarki pirenejskie - gdy kupujesz pyrka, dostajesz pyrka. Nie potencjalnego mistrza świata. Jeśli kochasz tę rasę z całym jej zwariowaniem, jeśli jesteś w stanie stworzyć fantastyczną więź ze swoimi psami, jeśli kochasz je takimi jakie są, jesli postrzegasz wszystko, co z nimi robisz, jako świetną zabawę, jeśli codziennie je szkolisz (nie, nie mówię o codziennym treningu agility!), jeśli masz rękę do psów tak jakbyś sam był psem, jeśli jesteś przewodnikiem, który potrafi prowadzić psa po torze jak mistrz świata, to wtedy i tylko wtedy masz niewielką szansę, żeby zostać mistrzem świata. Jeśli zależy Ci tylko na tym, by zostać mistrzem świata - poniesiesz porażkę. 

Aby otrzymać wyjątkowego psa do agility musisz być wyjątkowo utalentowanym trenerem. Proszę pomyślcie o tym, zanim wszyscy rzucicie się kupować owczarki pirenejskie - inaczej nie bylibyście w porządku wobec tych psów. 


Dlaczego wcale nie chcesz mieć pyrka?

Straszliwy okres dojrzewania Vigo

Zdecydowałam się zamieścić kilka prawdziwych historii o Vigo, bo jak się mówi ludziom, że pyrki długo dojrzewają i są w tym czasie okropne, to tylko kiwają głowami i stwierdzają, że rasy pasterskie tak mają i już. No więc kilka z życia wziętych przykładów: 

 

1. W najgorszym okresie, jakoś tak między 7 a 9 miesiacem życia, Vigo ni stąd ni zowąd zagapiał się w przestrzeń i przestawał reagować na cokolwiek. Przerażało mnie to śmiertelnie, bałam się, że ma jakieś ataki petit mal albo coś w ten deseń. A jak nie przerażało, to było mega wkurniające.

 

2. Kiedyś byłam na zawodach i w pobliżu budynku były kontenery na śmieci. Kilka z nich stało razem i były ok, jeden stał kawałek dalej i był PRZERAŻAJĄCY. Vigo szczekał na niego jak oszalały i nie chciał się do niego zbliżyć, więc skończyło się na tym, że ja musiałam podejść bliżej i klepać śmierdzący kontener ze słowami "Dobry kubeł... dobry kubeł". 

 

3. W starym mieszkaniu miałam żaluzje w oknach. Otwierałam je codziennie rano i codziennie wieczorem zamykałam. Pewnego ranka, gdy Vigo miał z 1,5 roku (widział więc cały ten proces z jakieś 400 razy), gdy ruszyłam żaluzje, Vigo dostał zawału serca ze strachu. Dyszał, nie chciał brać smaczków, nie reagował na znane komendy.... zajęło nam 2 tygodnie, zanim zaczął się zachowywać normalnie - i zaczynaliśmy od tego, że ja w jednym pokoju karmiłam Vigo, a ktos w drugim ruszał żaluzjami...

 

4. Byłam na wielkiej wystawie psów, mnóstwo ludzi, harmider, mnóstwo psów. Vigo był bardzo dzielny i w ogóle się tym nie przejmował, aż tu nagle zobaczył taką małą aluminiową drabinę, która najwyraźniej chciała go zamordować. Pół sernika poszło na przekonanie go, że jednak można w jej pobliżu bezpiecznie przebywać.

 

5. Czasami zabierałam Vigo do pracy, lubił moich współpracowników, pozwalał im się głaskać etc. Ale potem koleżanka poszła do przedpokoju i wróciła w  płaszczu - no to przecież zupełnie obca osoba była i trzeba było na nią naszczekać! Swoją drogą, to mu trochę zostało - jak mamy gości i ktoś wyjdzie do toalety, to po wyjściu z toalety jest obcy i trzeba naszczekać.

 

Nie pamiętam wszystkiego. Było mnóstwo sytuacji, gdy wystraszył się czegoś, koło czego przechodził wcześniej tysiące razy bez żadnej reakcji, setki razy wystraszył się czegoś, co tylko on widział, dzisiątki razy, gdy byliśmy na zawodach i na przykład zaczynało padać i sędzia zakładał kaptur, Vigo uznawał, że w takim razie jest podejrzany i trzeba wydrzeć mordę. Takie sytuacje zdarzały się coraz rzadziej w miarę jak dojrzewał i teraz nie zdarzają się prawie wcale (nie licząc gości wychodzących z kibelka i poduszek z kanapy, które od lat czyhają na jego życie). Ale mniej więcej do trzeciego roku życia bywał okropny i wcale nie byłam pewna, czy mu to przejdzie. Najgorsze było to, że naprawdę nie sposób było tego przewidzieć: jednego dnia był idealny, drugiego zachowywał się jak kosmita, który właśnie przybył na ziemię i nigdy nie widział ludzi, psów, samochodów, drzew etc. 

 

Straszliwe opowieści innych

Coraz więcej ludzi pyta mnie o pyrkowe szczeniaki, prosi o polecenie hodowcy i tak dalej. Większość z nich chce psa "do agility" i wydaje im się, że pyrek to dobry wybór, bo wiele z nich odnosi teraz sukcesy. Śmiertelnie mnie to przeraża, bo na ogół nie widzieli oni wielu godzin pracy, włożonej w wyszkolenie tych psów na takim poziomie, a co gorsza, nie widzieli psów, które nie odniosły takich sukcesów. Poza tym uważam, że popularność nigdy żadnej rasie nie wyszła na dobre i że owczarki pirenejskie to naprawdę nie jest rasa dla każdego. Wiem, że odpowiedzialny hodowca jakiejkolwiek innej rasy powie dokładnie to samo i zapewne jest to prawda, ale naprawdę istnieją na świecie łatwiejsze psy. 

 

Uświadomiłam sobie jednak, że ja mogę sobie gadać i zniechęcać, i tak nikt mi nie uwierzy, bo uważam, że to najcudowniejsza rasa na świecie, mieszkam z pięcioma pyrkami i uważam ich wygłupy za raczej zabawne. Tak więc razem z Natalią, właścicielką Joy, doszłyśmy do wniosku, że trzeba poprosić o pomoc osoby, które pyrki znają i nie chciałyby ich mieć za żadne skarby świata :) - i żeby to one opowiedziały, dlaczego to nie jest rasa dla każdego. No to jedziemy :). 

Monika

  • bo drą ryjki bardziej niż Fama,
  • bo kradną jedzenie bardziej niż Fama,
  • bo z zaskoczenia skaczą, a jak chcesz takiego przytulić, to może nie chcieć się tulić,
  • bo są śliczne dopiero po premedykacji,
  • bo po kilku dniach z Bravką można pragnąć pyrka, ale potem się popatrzy na Vigusia i wszystkich razem i się odechciewa.

Ania, przyjaciółka Natalii

Piszę swoje przemyślenia na prośbę zapyrzonych znajomych, którzy pomimo doskonałej znajomości specyfiki tej rasy są w nich tak zakochani, że sami przyznają, że ciężko im kogokolwiek zniechęcić do pyrki. A pyra zdecydowanie nie jest psem dla każdego. Zacznę od tego, że sama jestem typowym miłośnikiem terierów, memu sercu najbliższe są teriery typu bull, a sama mam bedlingtona i dla mnie to psi ideał. Jednak moja przyjaciółka uwielbia owczarki, ma szetlanda i pyrę właśnie – a że widzimy się codziennie, to chcąc nie chcąc wszystkie psy są ‘nasze’. Do tego od kilku lat dzięki niej bywam jako obserwator na treningach agility, zawodach, chodzę na spacery z borderami, malinami itd., więc w miarę możliwości poznałam te rasy i owczarkowy temperament. 

 

Owczarek pirenejski pojawił się u przyjaciółki niejako przez przypadek – czekała na szczenię innej rasy, coś nie wypaliło, pojawiła się możliwość wzięcia pyry. Skonsultowała się z kilkoma osobami i w taki sposób pojawiła się u nas Joy. Ja osobiście o rasie wiedziałam tyle, co nic. Wydawało mi się, że to będzie taka alternatywa dla bordera, tylko łatwiejsza. O ja naiwna! Przyjechał śliczny szczeniaczek, zakochałam się w tym małym chomiku, byłam pewna, że wyrośnie z tego najsłodszy pies świata! Do tego z taką socjalizacją i szkoleniem, jakie zapewnia psom Natalia, w ogóle nie powinno być żadnych problemów. Ale szybko okazało się, że z pyrą nic nie jest takie, jak z ‘normalnym’ psem. Nawet obecnie, gdy Joy ma ponad trzy lata, ciężko mi się z nią żyje, a przez pierwsze 1,5 roku jej życia było dla mnie całkowicie nie do ogarnięcia, co się dzieje w jej głowie i z czego wynikają jej reakcje.

Dodam, że miałam wcześniej na DT agresywnego do psów psa w typie amstaffa, a obecnie mam pieska w typie pudla, który trafił do mnie jako skrajnie lękliwe zwierzątko (bał się trawy, schodów, ludzi, psów, autobusów, ruchu ulicznego - bał się wszystkiego, a lęk separacyjny ma do dziś). Mam do psów wiele cierpliwości i sprawia mi wiele satysfakcji praca z nimi ale… Po tygodniu mieszkania z Joy zarówno ja jak i ona nadajemy się do wariatkowa. Jest naprawdę bardzo wrażliwa, a do tego pobudliwa i żywiołowa. Swoje schizy przeżywa równie żywiołowo. Ale nie to jest największym problemem – najgorsze jest to, że zazwyczaj ja po prostu nie rozumiem, o co jej chodzi. Sto razy przejdzie koło czegoś obojętnie, a za sto pierwszym się panicznie tego przestraszy. Zdarza się, że podczas spokojnego spaceru w lesie stanie w miejscu i zacznie ze strachem szczekać w niebo. Wiadomo, że psa należy wycofać ze zbyt stresującej sytuacji, ale co zrobić, kiedy nie wiadomo, co wywołuje lęk? Z drugiej strony po chwili wszystko jest w porządku, bo ojeeej, przeleciał motylek, i już pyra myśli o czym innym. Jest mocno nierówna i pełna sprzeczności. Z jednej strony nie potrafi się skupić na kawałku mięsa trzymanym przed jej nosem, a z drugiej gdy targetuje, to można tym mięsem w nią rzucać, a ona nawet nie drgnie. Ma problemy z kontrolowaniem się, na przykład ona wie od szczeniaka, że nie może mnie lizać (żadnym psom na to nie pozwalam), ale ona MUSI. Widać, że próbuje się powstrzymać, ale pyra bardzo łatwo ulega impulsom. Do tego ma ogromne problemy z samodzielnym myśleniem, kiedyś praktycznie niemożliwa była nauka za pomocą kształtowania. Jeżeli przez przypadek zamknie się ją w pokoju, to pół dnia nie da znać, że tam jest – bo skoro ktoś ją tam zamknął, to widać ma tam siedzieć, więc siedzi do oporu. No, jest jeden wyjątek: bardzo samodzielnie podejmuje decyzję odnośnie tego, czego się boi i jak na taką sytuację zareagować. Najcięższe jest to, że często nie wiadomo, co wpłynie na takie a nie inne zachowanie Joy, nie można przewidzieć, jak się w danej sytuacji poczuje i zachowa. Nie można zakładać, że regularna praca nad konkretnym problemem go rozwiąże, bo często nie wiadomo, jakie czynniki u  niej ten problem wywołują.

Natalia przez długi czas miała bardzo ciężkie chwile z Joy, żeby nie powiedzieć, że wpadła w depresję i poważnie zastanawiała się nad tym, czy da radę wyprowadzić tego psa na prostą, czy jest sens treningów agility i czy pyra się zwyczajnie u niej nie męczy. Teraz mają super relację, a Joy na torze daje czadu, ale nie widać, ile łez i ciężkiej pracy (czasem wydawało by się, że beznadziejnej, bo nawet trenerzy stawiali na Joy kreskę) w tego psa włożyła, żeby teraz ktoś mógł podziwiać biegającą pyrę i myśleć sobie, że on „też taką chce”. Wiem, że jak na pyrę Joy jest fajnie ogarnięta – i to mnie chyba najbardziej przeraża. NIE MOŻNA liczyć na to, że nam się trafi super-pyra (jak Brava), bo to jest może 1% pyr. Musimy założyć, że trafi do nas bardzo trudny we współżyciu i wychowaniu pies, wtedy najwyżej pozytywnie się rozczarujemy (w co osobiście wątpię :P). Dla mnie pyry pasują na wsi, gdzie mają swoją łąkę, swoje stado, swoją rodzinę, a poza tym święty spokój. W mieście jest tyle bodźców, rozproszeń, stresorów, że często je to zwyczajnie przerasta.

Osobiście NIKOMU nie polecam pyry, chyba że jest masochistą – to proszę bardzo. Ale jednak proponuję najpierw spędzić chociaż tydzień w towarzystwie czyichś pyr, i to nie tych zajebistych, ale przeciętnych, zwykłych pyr (czyli nie mocnych psychicznie, odważnych i stabilnych – bo pyry takie po prostu NIE SĄ). Pyry to jacyś dziwni kosmici i trzeba być równie walniętym, żeby się na nie decydować.

 

Naprawdę niewiele osób jest gotowych na bardzo wrażliwego psa z tak dziwną, nie-psią psychiką, bo gdy pojawia się problem, to niejeden behawiorysta rozkłada ręce, a co mówić o zwyczajnym właścicielu. Który zostaje sam na sam z problemem i psem, z którym ciężko mu się żyje na co dzień, a i trenowanie z nim nie tylko nie daje satysfakcji, ale frustruje i zniechęca – a powiedzmy sobie szczerze, większość osób zainteresowanych pyrami szuka psa sportowego. Na koniec dodam, że często zajmuję się pyrą na co dzień, a mimo tego, że zna mnie od szczeniaka nie zachowuje się przy mnie tak stabilnie, jak przy Natalii. Potrafi cały dzień się bać – a ja nie wiem czemu. Potrafi zacząć szczekać bez powodu – a ja nie wiem czemu. Potrafi załatwić się na środku pokoju, mimo że była ze mną przed chwilą na spacerze (na którym oszczekuje wszystkie napotkane psy i większość ludzi) – a ja nie wiem czemu, i co najbardziej frustrujące, jak jej pomóc.

Ten tekst z założenia miał zniechęcać do kupna pyry, więc nie zachwala zalet rasy, tym bardziej na koniec chcę dodać, że mimo ciężkiej relacji z Joy bardzo ją kocham (choć jak po trzech latach dalej boi się przejść przez przedpokój wyłożony kafelkami, to mam chwile zwątpienia ) i piszę to wszystko dlatego, że bardzo nie chciałabym, żeby jakaś pyra trafiła do kogoś, kto będzie się z nią przez kilkanaście lat męczył, a ona z nim.